O tym jak niemożliwe staje się możliwym - Sporty elektroniczne w Polsce i na Świecie

O autorze - Jakub Paluch

O autorze - Łukasz Leśniewski

O autorze - Michał Nowakowski

Ciekawe? Czytaj dalej na BlogFrog.pl

Zobacz inne blogi w BlogFrog.pl

Katalog Ciekawych Stron - Zapraszamy!
Blog > Komentarze do wpisu

Czy pani Polska mnie widzi i słyszy?


Krzyczmy chórem, że oto jesteśmy, że oto nadchodzimy! Pokażmy naszemu społeczeństwu jak duzi jesteśmy i jak dojrzali! Niech wszyscy zobaczą na co nas stać! Niech firmy zaczną wrzucać tony pieniędzy przez nasze otwarte okna! Niech rewolucja trwa! Zamiast być jednym z “animozjaków” bądź jednym z animatorów! Buduj, a nie niszcz! Krzyczmy, niech matka Polska o nas usłyszy, niech Pani w szkole, koledzy w pracy, obcy ludzie w brach wiedzą! Niech oni wszyscy wiedzą.

 Czasami w całym tym bałaganie, pośpiechu dnia codziennego, kolejnych aferach czy kłótniach mam ochotę się zatrzymać. Praca w firmie wymaga, uodpornienia się na stresy i funkcjonowania na pełnych obrotach non stop - nawet przez sen trzeba być skoncentrowanym. Mimo wszystko mam ochotę przystanąć, walnąć się w pierś i wyszczerzyć zęby, ze szczęścia rzecz jasna. Przystanąć po to by choć przez moment poczuć przeszywającą mnie dumę i radość. Rozkoszować się tym co jako społeczność już dokonaliśmy. Pozwolić sobie na moment próżności. Wchłonąć pozytywne refleksje z postępu czy też sukcesu misji, co poniektórych, wspaniałych ludzi. Misji którą wykonują osoby przepełnione pasją tego co robią - pasją sportów elektronicznych. Misji która łączy i dzieli tak wielu graczy komputerowych na całym świecie. Drużyny dążą do sukcesów i wygranych, ligi i turnieje do wspaniałych i widowiskowych imprez. Jednak propagatorzy idei, świętują gdy do grona przybywa o jednego człowieka więcej, gdy jeden umysł więcej zdaję sobie sprawę z istnienia naszej branży. Nie mówię już nawet o tym co się dzieje na zachodzie czy w Korei tylko o tym co widzimy w Polsce. Tak więc jestem dumny z postępu, który dotyka Sporty elektroniczne każdego jednego dnia. Jestem dumny, że dla przykładu PGA Team czy Cybersport tyle wkłada sił w “nawracanie owiec”.

Kilka lat temu gdy zadzwonił do mnie telefon i po drugiej stronie przedstawił mi się nieznany damski głoś, byłem zaskoczony. Nawet nie dlatego, że obce, piękne kobiety, spragnione romansów nigdy do mnie nie dzwonią. Tylko dlatego że temat czy też zapytanie było dość specyficzne. Również nie chodziło o jakieś sadomasochistyczne skłonności mojej rozmówczyni, walkę na pejcze czy przywiązywanie do ściany albo co jeszcze gorszych propozycji. Chodziło raczej o to, iż oto do mnie - młodego studenta prawa, dzwoni niedoszła jeszcze Pani magister i prosi o pomoc przy pisaniu pracy zwieńczającą jej pięcioletnią, mam nadzieję, edukację. Owa Pani, która zresztą bardzo pozdrawiam, była zainteresowana tak zorganizowaną społecznością oraz tak specyficznym prowadzeniem drużyny czy firmy przez internet. Obiecała, rzecz jasna, wykorzystać te informację wyłącznie w celach naukowych, a ja postanowiłem pomóc. Przeprowadziliśmy pokaźne rozmowy telefoniczne, mam nadzieję, że chociaż odrobinę przyłożyłem się do powstania owej pracy, ale dało mi to wtedy wiele do myślenia. Był to pierwszy raz kiedy spotkałem się z naukowymi aspektami tego czym zajmujemy się na co dzień. Dzisiaj wiemy o trzech pracach licencjackich, dotyczących bezpośrednio owego zagadnienia, które zostały podane do publicznej wiadomości. Ile jest takich o których nie wiemy? Pierwsza praca Łukasza Leśniewskiego studenta dziennikarstwa podejmowała temat: “Inne gry komputerowe - narodziny i rozwój sportu elektronicznego”, a Macieja Śliwńskiego: "Gry komputerowe jako platforma komunikacji XXI wieku" oraz Piotra Cyrka: "Proces przekształcania się gier komputerowych w sport". Czego to dowodzi? Przebytego kolejnego etapu w kształceniu świadomości naszego społeczeństwa. W końcu przedzieramy się do placówek edukacyjnych. Może zobaczymy kiedyś nobilitację z wiedzy o sportach elektronicznych i kolokwium o najwybitniejszych graczach komputerowych. Oby tak dalej.

Ilu z Was chodzi do Empiku, jestem pewien że jeśli nie każdy z czytających to przynajmniej dziewięciu na dziesięciu. Ileż to ludzi siedzi na schodach w Empiku i czyta książki, komiksu czy zagląda do “jaskini gier”. Jeśli powiem, że napór na branże sportów elektronicznych jest ogromny to można się z tym nie zgodzić, ale jeśli powiem, że interesują się nim coraz częściej zewnętrzne firmy to nikt nie będzie mógł zaprzeczyć. Czy jeśli powiem, że Empik nie tyle co wie o istnieniu sportów elektronicznych, ale z niego korzysta to powinniśmy być zaskoczeni? Rok 2007 gala rozdania nagród - Asy Empiku, oraz znaczący udział firmy PGS Gaming ( PGSPokerStrategy.com ). Zawodnik Krzysztof Sojka rozdawał tam nagrody obok Marka Konrada czy też Zbigniewa Hołdysa i wcale nie w zastępstwie za wujka. Tak jak ci Panowie są autorytetami pewnych dziedzin, tak najwidoczniej przedstawiciele sportów elektronicznych stają się ikoną gier video. Bo niby jak to inaczej odczytać? Mówimy tutaj o naprawdę wielkim rynku, konsole, komputery, gry, oprogramowanie. Krzysztof Sojka wspaniały człowiek, muzyk z wykształcenia i z zawodu, wieczorami ściga się samochodami, wirtualnie - za pomocą komputera i internetu. Jest jednym z najwspanialszych graczy na tym globie w Need for Speeda! Mało? Czy ten wykształcony, przemiły chłopak stojący w garniturze i otoczony światłami, wręczając statuetki największym gigantom branży jak Microsoft czy CD Project nie jest wystarczającym dowodem? Dowodem na ciągle podwyższającą się świadomość? Dowodem na to, że w naszym kraju słychać o wspaniałych sportowcach o ludziach, którzy walczą i pokazują biało-czerwoną flagę. Tylko, że my krzyczymy dużo głośniej.

Nasze własne, wewnętrzne gale coraz częściej wychodzą na światło dzienne. Dzieję się to zarówno ze względu na coraz większy ich rozmach jak i “zewnętrzne” media, które o tym piszą. Ostatnio mieliśmy do czynienia z galą Cybersportu, miły akcent bo przecież każdemu jest przyjemnie gdy się docenia jego pracę. Osobiście nie zostałem na nią zaproszony, ale z opinii ludzi i zdjęć wyglądała pokaźnie. Serwis Valhalla.pl z relacja Marcina Węża, jak sądzę, świetnie oddała jej charakter i specyficzne zabarwienie. Ostatnimi czasy ogólnie widać coraz większe zainteresowanie serwisów, traktujących o grach wideo ogólnie, znacznie węższą gałęzią. Redaktor tego serwisu sam zresztą wywodzi się z branży Sportów elektronicznych i o nich przecież pisze. Jest to sporą odmianą gdy ktoś zorientowany podejmuje temat w odróżnieniu od wielkich pism, gazet, które przysyłają przypadkowych redaktorów. Może i to się kiedyś zmieni i ujrzymy rzetelną robotę i artykuł w którym wszelkie nazwy są napisane prawidłowo. Bo zazwyczaj “doskonałym” dziennikarzom z “porządnych” mediów nie chce się pokuś o napisanie nazw czy nazwisk prawidłowo. Czasami ma się wrażenie, że ludzie udają, że słuchają. Jest tutaj wiele wyjątków, ale mimo wszystko. Dzisiaj wszyscy cieszymy się jak cokolwiek słychać o nas w mediach. Jednak przyjdzie czas, że będziemy musieli zadbać o ich jakość!

Kontynuując tematy “ na poważnie”, sprawę Pana posła Biernackiego poruszałem już nie tylko ja na łamach swojego blogu, ale i wielu ludzi w tym kraju. Co się stało? No właściwie to nic. Czekamy, aż zmieni się nasze prawo i definicja sportu, która nie pozwala na wpisanie nas do rejestru dyscyplin sportowych. Jednak w odpowiedzi na interpelację poselską jasno i klarownie pokazano, że o nas wiadomo, że “głoś ludu” jest w stanie pokazać nas palcem. Jesteśmy coraz więksi i coraz silniejsi - dodatkowo to właśnie my przecieramy szlaki. Podobno ustawodawca pracuje nad zmianami. Jak będzie? Zobaczymy. Optymistyczną wersję przykrywają czarne chmury. Bo jak to u nas zazwyczaj jest, wiadomo. Jednak czy to mimo wszystko nie jest kolejny znaczący dowód? Wymienia się tam nas ( PGS ) oraz chociażby Cybersport ( organizator potężnych polskich rozgrywek ) jako przedstawicieli - ikony. Nie ważne kto by to był, ważny jest sam fakt.

No dobrze, być może kogoś nie interesują kurtuazyjne gadki-szmatki, więc czy kojarzycie Wojciecha "Fokusa" Alszera? Nominacja do Paszportu "Polityki", czy współlaureata Fryderka i Złotej Płyty za album Paktofoniki - "Kinematografia", wystarczy? Osobiście nie przepadam za tym rodzajem muzyki, ale mimo wszystko szanuję inwencje twórcze czy ten sposób patrzenia na świat. Jednak w kontekście tego wpisu najważniejsza jest medialność rapera. Jego muzyka trafia do milionów osób, a on sam jako artysta jest pewnie wzorem dla niejednego młodego Polaka. W wywiadzie dla www.cybersport.pl został zapytany o gry komputerowe, a co za tym idzie o wirtualne sporty. Co ciekawe muzyk nie tylko zdaje sobie sprawę z postępu jaki jest dokonywany w branży rozrywkowej, ale sam korzysta z uroków gier video. Zachwyca go kultura Korei etc. Panie Wojciechu dzisiaj Polacy też goszczą na galach o czym pisałem nieco wyżej. Muzyk ciekawy jest granic komputerowego świata. Odpowiadając na to pytanie, uważam że profesjonalni gracze komputerowi wyznaczają je własnymi umiejętnościami i słabościami, ciągłą walką z przeciwnościami i samymi sobą. Przecież na każdym turnieju wylewana jest masa potu, łez radości i smutku. Odsyłam do wywiadu z fokusem, przeczytać naprawdę warto. Jeśli on wie, to kto nie wie? Czy w autobusach coraz częściej nie słychać rozmów o Starcrafcie czy mało macie kolegów, którego kolega ma kolegę który gra zawodowo? Jeszcze troszkę i dojdzie do kolega-kolegi.

W każdej rozmowie na wyżynach intelektualnych musi pojawić się coś o inwestycjach i biznesie. Przecież trzeba pokazać, że się ma pojęcie o wszystkim. Widok: polskie miasto, osiedle, betonowa dżungla, małe osiedla-obozy koncentracyjne i stoi on - market, z wielkim parkingiem i czadowym oświetleniem. On nazywa się Carrefour. Co ma wspólnego z grami? Niby nic, do czasu kiedy podpisał umowę z marką SteelSeries. Żadnemu, nawet niedzielnemu graczowi, nie muszę jej przedstawiać. Z 12,500 sklepów w całej Europie, co prawda, tylko 60 największych we Francji będzie dystrybutorem profesjonalnego sprzętu dla graczy. Czy jednak wizja, że nawet u nas “na osiedlu” będzie można kupić najwyższej marki klawiaturę czy myszkę nie jest jednoznaczna. Europejczycy już tego pragną i potrzebują, kiedy czas na nas? W końcu przecież musi być odpowiednia grupa potencjalnych konsumentów. Żadna z tych firm nie podpisała kontraktu bez wizji odpowiedniego zarobku. Mamy tutaj do czynienia ze swoistym odmianą komercjalizacji, która jest dobra dla wszystkich. My wszyscy pragniemy i marzymy o jak największym skomercjalizowaniu naszego rynku. Celujemy w coraz większą grupę ludzi i mamy możliwość dotarcia do jeszcze większej. Kiedyś przyjdzie czas na cud nad Wisłą czy tam gospodarczy, bo my zamiast działać coraz częściej liczymy na cuda( na kiju ).

Taaaaaa co tam jeszcze? Może już wystarczy bo, aż mi tchu zabrakło przeprowadzając ten monolog. Jedni odczytają go zapewne jako akcję propagandową czy też ścianę, która stawiamy wizerunkowo, bardziej lub mniej udolnie. Drudzy pomyślą, że długo zbierałem dane do tego wpisu, czy tam, że wszystko zależy od perspektywy patrzenia, czy że można wszystko przedstawić w odpowiednim świetle ( są to informacje z ostatniego miesiąca, może poza galą Asów ). Wydaję mi się, że refleksje napływają same. Właściwie mógłbym zostawić ten wpis bez jakiegokolwiek zakończenia i poprosić Was o dopisanie go samemu. Chciałbym tylko jeszcze powiedzieć, że czasami jakiś przedstawiciel Sportów elektroniczny podnosi głos i słychać go na chwilę w tłumie. Jednak ogólnie rzecz biorąc postęp w budowaniu świadomości społecznej, trwa. Bo przecież nie powiecie mi, że Ci ludzie nie wylewają godzin swojej pracy skutecznie. Pewnie niewielu z Was zdaję sobie sprawę, nie mówiąc już o docenianiu, ile kosztuje zrobienie turnieju, czy wysłanie na nich zawodników, nie mówiąc, już o jego wygraniu. Jak trudne jest budowanie drużyny czy ligi? Każdy tutaj ma swoją rolę. Jestem jednak święcie przekonany, że wspólną pracą doszlibyśmy do czegoś dużo większego. Bo wszyscy mali i duzi tracą cenny czas i energię na kłótniach, zamiast na budowaniu nowej wspaniałej przyszłości. W grupie głos jest silniejszy. Chwilowo porzućmy pogoń za monetami, na nie jeszcze przyjdzie czas. Po prostu krzyczmy!



Ckliwy jak zawsze, idealista pełna piersią Jakub, i pamiętajcie “Sowy nie są tym czym się wydają”

wtorek, 25 marca 2008, pan_joeblack
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: Rkn, dur114.internetdsl.tpnet.pl
2008/03/26 16:16:51
kawałek dobrego tekstu, pozdro Joe
-
2008/03/26 16:20:03
Wielkie dzięki. Szkoda tylko, że nikt ich nie czyta :D
-
Gość: AJo, accq242.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/03/26 17:34:05
No JB jednak ktoś to czyta jak widzisz. Bardzo miło przeczytać taki tekścik a zazwyczaj tego nie robię. Wielkie pozdro i oby tak dalej.
-
Gość: Hermes, host-216.mtm-info.pl
2008/03/26 23:35:56
PIĘĆ Z PLUSEM DŻOŁBLEK!!:)
:*
-
Gość: Uto, serwer.garr.pl
2008/03/27 12:59:33
Kawałek dobrego tekstu. Nie czyta się takich ostatnio niestety na stronach e-sportowych. A może to tylko moje złudzenie...
Pozdrawiam Dżej Bi
-
Gość: zoomka, dzw5.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/03/27 14:31:08
Cudowny tekst :-D
-
Gość: zoomka, dzw5.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/03/27 14:37:19
To nie jest ironia ! :-D
-
2008/03/27 16:27:59
Dobra robota :)