Ciekawe? Czytaj dalej na BlogFrog.pl Zobacz inne blogi w BlogFrog.pl ![]() |
Blog > Komentarze do wpisu
Do szkoły chodźmy, do szkoły![]() Jako, że żyjemy w kraju w którym ciągle, aby utrzymać się na finansowej powierzchni, należy coś kombinować, mój współlokator założył firmę. Od pewnego dnia zwolnił się z pracy, spisał wszystkie pomysły, zarejestrował działalność i wszedł do bardzo głębokiej wody. Podejrzewam, że nie za długo myślał nad charakterem swojej specjalizacji i postanowił zająć się tym co potrafi najlepiej - komputerami. Jego nowa firma i moja praca ma ze sobą bezpośredni styk, więc staram się brać czynny udział w życiu nowego dziecka - bacznie obserwuję i wspieram poczynania mojego towarzysza. Przebrnęliśmy przez proces nadawania nazwy, rejestracji w hurtowniach, wstępnego rozliczania z urzędem skarbowym, tworzenia strony internetowej, zakładania sklepu internetowego, na samym końcu przyszedł czas na szkolenia. Z czystej ciekawości zapisałem się na kurs szkoleń, cokolwiek miałoby to znaczyć. Mój przyjaciel będzie się kształcił, a mi może uda się zainteresować sportami elektronicznymi może chociaż jednego człowieka. Dnia 25 marca w hotelu Cubus w Legnicy odbyło się pierwsze szkoleni firm Intel oraz Microsoft, 1 kwietnia kurs z oprogramowania i gier komputerowych we Wrocławiu. Sala konferencyjna wypełniona była po brzegi ubranymi w marynarki lub koszule mężczyznami z jednej strony i młodymi ludźmi z drugiej. Jaki jest w ogóle tego cel? Otóż hurtowania sprzętu komputerowego organizuje spotkanie pomiędzy klientami hurtowni, czyli sklepami czy tam pomniejszymi serwisami oraz przedstawicielami firm, które ja zaopatrują. Tak więc dla przykładu przychodzi Pan z Intela i uczy jak skutecznie sprzedawać procesy marki Intel. Działa to na zasadzie nowinek technicznych, informacji oraz ciekawostek. Handlowcy pozyskują potrzebną widzę, hurtownia ma więcej obrotów,a firma sprzedaje jeszcze więcej, układ idealny prawda? Budowanie świadomości na ogromną skalę. Te szkolenia są darmowe co jeszcze bardziej pokazuję jakie jest to ważne. Przez osiem godzin błądziłem pomiędzy jedna prezentacją, a drugą. W miedzy czasie jest poczęstunek oraz obiad dla wszystkich uczestników szkolenia. Nudy co? Generalnie słuchanie wszystkiego o budowie nowego procesora Intel czy o strukturze czy sposobie napisania Microsoft Vista, nie jest najciekawszą formą spędzania dnia. Jedyną osłodą jest to, że wszystko przeplatane jest swoistymi konkursami i fantami jakimi obdarza się słuchających. Przebrnąłem przez kolejne procesory, system operacyjny, programy do faktur oraz antywirusowe. Jedyne co trzymało mnie przy życiu to to, że nadchodziły prezentacje CD Projektu oraz Lema. Ja wcale nie twierdze, że to było nieciekawe po prostu nie dla mnie. Wiem jednak, że pozyskane informacje były idealne. Stan ogólnej wiedzy zgromadzonych ludzi na sali był zatrważająco wysoki. Zawsze zdawało mi się, że znam się na komputerach - już tak nie twierdzę. To co zrobiło na mnie największe wrażenie to właśnie ta swoista wymiana - wiedza za darmo, by jak najlepiej sprzedawać produkty. Tak na dobrą sprawę kogo obchodzi dlaczego procesor marki Intel ma tyle i tyle nanometrów. Ta informacja jest na wagę złota tylko dla tych, którzy potrafią to wykorzystać. Bazowanie na niczego nieświadomym konsumencie, w świecie komputerów, jest banalne. Przecież przy odrobinie inwencji twórczej możesz stworzyć dwadzieścia kłamstw na minutę dla człowieka, który i tak nie będzie w stanie tego sprawdzić. Wystarczy pojechać na giełdę elektroniczną i posłuchać kilku cwaniaków, co to sprzedają kartę graficzną z meksyku: Panie to jest prototyp! Okazja jak się patrzy. Co z tego, że ta karta po podłączeniu nawet nie zadziała. Wszystkie te wykłady myślałem raczej o naszym świecie. Rozmarzyłem się jakbym miał okazję wystąpić obok tych Panów i Pań i powiedzieć im co nieco o sportach elektronicznych. Wyobraźcie sobie, że macie stworzoną okazję do tego aby porozmawiać z taką ilością zainteresowanych osób. Mało tego pójść jeszcze dalej, objechać wszystkie uczelnie wyższe. Chodzić od sali wykładowej do sali i po prostu mówić do ludzi. Przenieść dokładnie to co robimy na imprezach, w pubach to wyniosłe, prawdziwe, kurtuazyjne miejsca. Odnaleźć się w przyszłości naszego narodu - w nas samych. Zachęcić do sprzedawania “produktu”. Od wielu lat jeżdżę troszkę po kraju, poznaje nowych ludzi, czy to wiodąc studenckie życie po zmroku czy też na uczelni za dnia i widzę jak żądni tematu są Ci których napotykam. Ludzie przekazują sobie coś o sportach elektronicznych z ust do ust, nie ważne jak błędne mają o tym zazwyczaj pojęcie. Teraz należy tę wiedzę ukształtować i pokazać ile warta jest nasza praca. Przejdźmy do kontrofensywy, odpowiedzmy jako gracze co sądzimy o tym co robimy. Przecież skoro ludzie piszą już prace licencjackie, magisterskie i inne na pewno znajda się również poważni odbiorcy tego tematu, czy to z obserwacji małego społeczeństwa jakie tworzymy czy formy organizacji firm w nowy sposób. Wykorzystajmy jeszcze to, że nie kojarzą nas ze sportem! Wykorzystajmy to, że mają nas za niezwykłe zjawisko. Z całego spotkania wyniosłem jedną cenną informację i jedno żarliwe marzenie. Firmy w branży doskonale zdają sobie sprawę z istnienia sportów elektronicznych i mało tego nie bagatelizują go. Nie musiałem Pani manager tłumaczyć dosłownie niczego, bo wszystko wiedziała. Rozmowa toczyła się w bardzo płynny, idealny sposób. Wychodzi na to, że tylko wyobrażenie "szarego" społeczeństwa jest zupełnie mniej obrazowe. Jest to moment, w którym należy o to pole stoczyć batalie. Batalie o to by zmienić sposób myślenia, że to nie tylko w Korei ludzie grają w gry komputerowe. Mało tego, że tutaj też gramy to jeszcze robimy to cholera całkiem nieźle! No i z tym wnioskiem urodziło się marzenie by mieć możliwość szlifowania tej świadomości w podobny sposób. Dajcie mi miejsce i tłum, a ja zaczaruje im umysły. Zrodzę w nich poczucie piękna do tego co robimy, poczucie tego, że robimy tutaj fajne rzeczy. W 2004 roku została założona spółka z ograniczoną odpowiedzialnością - firma PGS Gaming, pierwszy prawny twór w tej branży ( o ile dobrze pamiętam ). Patrząc na drogę jaką przebyliśmy od tego czasu, chyba udało się zrealizować pewne plany. Być może niektóre rzeczy nas przerosły, być może niektóre zrobiliśmy lepiej niż planowaliśmy, ale mimo wszystko trwamy. Udaje nam się zostawić swój ślad na fali, mimo, że niektórzy nazywają nas "rakiem". Funkcjonujemy, rozwijamy się i idziemy do przodu, a ostatnio widzę na prostszym przykładzie jakie jest to trudne. Jeśli jesteśmy rakiem i niszczymy to pytam się kto to wszystko zbudował. Przepływ informacji jest tak potężny, że teraz każdy może być każdym. By być sprzedawcą komputerowym wystarczy mieć allegro, by być managerem wystarczy mieć klan. By mieć firmę wystarczy się zarejestrować itd. Przecież coraz więcej podobnych do nas drużyn rozpoczęło formalizowanie swojej działalności. Jak daleko nas to zaprowadzi gdy zamkniemy się w swoim własnym świecie? Oby w polskich warunkach udawało się robić kreatywne i przynoszące materialne zyski przedsięwzięcia. Medialite.pl trzymam kciuki!
Tekst napisany na potrzeby www.pgs-gaming.pl poniedziałek, 21 kwietnia 2008, pan_joeblack
TrackBack
|