Ciekawe? Czytaj dalej na BlogFrog.pl Zobacz inne blogi w BlogFrog.pl ![]() |
Blog > Komentarze do wpisu
Ogień olimpijski i TybetOlimpiada była kiedyś okresem, w którym wszelkie prowadzone wojny ustawały. Gołąbek przelatywał z liśćmi laurowymi nad głowami prężących muskuły atletów rywalizujących o względy niewiast i prestiż dla swojego miasta.
![]() Te czasy rzecz jasna już minęły. Teraz nie tylko nikt nie respektuje tego niepisanego prawa, ale wręcz znane są historii precedensy wykorzystywania największego święta sportowego dla partykularnych interesów jednego lub drugiego państwa. Czasem nawet obu. Symbolem zespolenia wszystkich państw jest sztafeta obiegająca cały świat. Każde państwo wybiera pieczołowicie swojego przedstawiciela w tym epickim wydarzeniu. Jednak czasem MKOl działa jakby był sterowany z góry przez kogoś, omija oczywiste fakty i niedociągnięcia kandydatów na organizatorów. Jeśli tak nie jest, to jak inaczej można określić przyznanie Pekinowi Olimpiady ad. 2008? Tybet jest tak naprawdę tylko wierzchołkiem góry lodowej, który akurat teraz postanowił się ujawnić na bezkresnych wodach międzynarodowej opinii publicznej. A przecież dochodzą jeszcze problemy łamania podstawowych praw człowieka, dobrze nam (naszym rodzicom) znane z okresu PRL-u. ![]() Jakkolwiek mocno nagłośniony wydaje się być problem Tybetu w mediach, nikt się wcale nie kwapi z jakimś szczególnym potępieniem Chin. My - Polacy - byliśmy wychowywani w duchu solidarnościowym, nagonki na eSBeków, tudzież walki "za naszą i waszą wolność", wreszcie mieliśmy do czynienia ze znacznie silniejszymi zaborcami i też walczyliśmy o świadomość i odrębność narodową. Z tej też przyczyny powinniśmy tym bardziej rozumieć Tybetańczyków. ![]() W Tybecie nigdy nie żyło się łatwo - warunki geopolityczne nigdy nie sprzyjały neutralności w tym rejonie świata... Tylko co dobrego można wyciągnąć z tej sytuacji? Przecież na tym etapie przygotowań nikt nie odbierze Pekinowi igrzysk. Nawet gdyby ktoś wpadł na tak szalony pomysł, to wątpię, czy znalazłoby się miasto gotowe na przyjęcie setek tysięcy sportowców i kibiców. W sumie tak na dobrą sprawę można też powiedzieć, że Tybet już i tak wywalczył naprawdę dużo: zainteresował swoją sprawą opinię międzynarodową. Nie ulegajmy jednak złudzeniu, że coś się w jego sprawie zmieni szybko. W erze globalizacji rynek chiński jest na tyle ważny dla wszystkich zamożniejszych państw, że ani Ameryka, ani Rosja, ani Unia Europejska nie poważą się na wyciągnięcie poważnych konsekwencji wobec panów rezydujących w Zakazanym Mieście. ![]() Gdzieś pomiędzy tym wszystkim błąkamy się my. Jeszcze nigdy nie było szansy dotarcia z eSportem do tak szerokiej publiczności, a warunki nie były równie sprzymierzające. W końcu Azja jest Mekką gier komputerowych, tylko tam możliwe jest zaangażowanie władz w tak duże przedsięwzięcie promujące grę na komputerze. I to wszystko pomimo faktu, że MKOl obrał sobie w ostatnich latach wręcz przeciwną misję - zachęcanie młodzieży do spędzania większej ilości czasu na sportach konwencjonalnych, Chiny promują gaming. Tak mocno, że pojawiła się możliwość udziału w sztafecie kilku progamerów, a jak już wspominałem, dobór osób niosących ogień olimpijski jest bardzo pieczołowity. ![]() Pj (z lewej) jest jednym ze szczęśliwców, którzy poniosą ogień olimpijski Na liście są głównie gracze StarCrafta z Chin oraz wszędobylski ![]() Wszystko ładnie idzie, ale... No właśnie - jest jedno "ale": czy sytuacja w Tybecie będzie miała negatywny wpływ na samą Olimpiadę? Jeśli tak, być może wcale nie zyskamy tak wiele na skojarzeniu gier komputerowych z chińską imprezą. Sytuacja może się okazać wręcz przeciwna - wszystko się może obrócić na naszą niekorzyść. Nie chcę przyjmować roli złego proroka, bo takich nikt nie lubi, ale ktoś musi to zauważyć, a ja czasem lubię po wszystkim móc powiedzieć: "a nie mówiłem?". ![]() Ładne to, nie? Żeby tylko się nie kojarzyło z rzezią i łamaniem praw człowieka... Lokalizacja Olimpiady w Pekinie jest ogólnie rzecz biorąc kontrowersyjna, ale mogę sobie wyobrazić tylko jedno lepsze miejsce do przedstawienia progamingu szerszej publiczności: Korea. Tylko ile lat byśmy musieli czekać na tak idealną szansę? Chyba rzeczywiście lepiej jest zaryzykować, ponieważ Tybet nie jest teraz chyba w stanie zaprzątnąć uwagi światowych magnatów w takim stopniu, aby gry olimpijskie zostały zbojkotowane. Tylko to smutne, że ta sytuacja daje nadzieję nam i równocześnie odbiera ją ludziom w Tybecie... Tekst pierwotnie ukazał się na łamach serwisu PGS Gaming. czwartek, 24 kwietnia 2008, panpavo
TrackBack
Komentarze
Gość: Uto, wnc-wgix.silesialan.pl
2008/04/25 17:40:48
W Zakazanym mieście to rezydują co najwyżej pracownicy ochrony i strażnicy muzeum. Do źródeł!
2008/04/26 13:04:34
nie zawsze tak bylo, urzednicy zajeli zakazane miasto i doprowadzili je niemal do ruiny. dopiero jakis czas temu wladze chin zauwazyly ten problem i troszke sie zmienilo w tej kwestii.
2008/04/26 14:40:02
"Ostatni cesarz" taki film nawet wspaniały Bernardo Bertolucciego, był na ten temat
Gość: Uto, serwer.garr.pl
2008/05/13 11:50:06
Tak w temacie, nie wiem czy widzieliście wczoraj Tomasza Lisa na żywo, bo był wywiad z Dalajlamą i pokazane zupełnie inne podejście do tematu. Ciekawe, aczkolwiek momentami denerwująco (przynajmniej mnie;d)
No i dawać nowy temat, bo dawno nic nie pisaliście panowie ;) |